wtorek, 27 listopada 2012

A jak to się robi w Wielkiej Brytanii?

fot.Jakub Kaszuba
W dniach 20-21.11.2012r. wraz z kilkunastoma innymi latarnikami  miałem zaszczyt uczestniczenia w wizycie studyjnej latarników "Polski Cyfrowej Równych Szans" w Wielkiej Brytanii.  Była to bardzo krótka, ale dla mnie bardzo intensywna i inspirująca lekcja.
W ciągu 2-ch dni spotkaliśmy się z kilkoma przedstawicielami brytyjskich organizacji zajmujących się osobami dorosłymi i ich edukacją, szczególnie w zakresie korzystania z internetu i komputerów - również organizacji działających podobnie jak nasza.

fot. Marcin Zaród
W pierwszym dniu korzystając z zaproszenia Gail Hawxwell z "Go ON UK" - organizacji promującej wolontariat na rzecz integracji cyfrowej Race Online 2012, odwiedziliśmy jedną ze świetlic lokalnych społeczności "UK Online Centres" w Londynie.  Od 1999 roku w całej Wielkiej Brytanii uruchomiono 3800 takich świetlic.  Najpierw był to program rządowy, a obecnie obejmuje również udział partnerów publicznych i prywatnych (takich jak BBC, Microsoft, British Telecom, itp.).

fot. Jakub Kaszuba

Świetlice powstawały przede wszystkim w celu zwiększania zakresu dostępu obywateli UK do internetu - obecnie takie świetlice zajmują się również wspieraniem innych aktywności obywateli (m.in. integracją osób starszych, organizacją opieki nad dziećmi, pomocą bezrobotnym).  W każdej takiej świetlicy może działać kilka organizacji jednocześnie.
fot. Jakub Kaszuba
Od opiekuna świetlicy dowiedzieliśmy się, że świetlica czynna jest od wtorku do piątku i aktualnie regularnie korzysta z niej grupa 25 osób tworząca tzw. Lunching Club - członkowie grupy wspólnie organizują sobie czas, rozwijają własne pasje i przyjaźnie, organizują wspólne posiłki.  Funkcjonuje tutaj też tzw. Children Club - to coś jak społeczne przedszkole, gdzie rodzice i dziadkowie dysponujący wolnym czasem, zajmują się wspólnie
fot. Marcin Zaród
wszystkimi dziećmi.  Poza tym świetlica służy wielu osobom korzystającym z jej usług okazjonalnie.  Mieliśmy okazję gościć w świetlicy działającej w budynku fundacji "The Salvation Army" zlokalizowanej w dzielnicy Hoxton - misją fundacji jest również zajmowanie się ludźmi i ich aktywnością, szczególnie w zakresie pomocy osobom bezrobotnym. 
 
 Najważniejszym dla nas punktem wizyty było spotkanie z przedstawicielami organizacji "Age UK" - Susan Clow i Kirsty Gaskell-Sinclair.   Organizacja, podobnie jak nasza, stara się podnieść jakość życia starszych obywateli, szczególnie poprzez wprowadzanie seniorów w świat technologii cyfrowych, jednak ma dużo bogatsze od nas doświadczenie.  Opiera się na działalności wolontariuszy - tzw. Digital Champions (tłum. "mistrzów cyfrowych").
fot. Jakub Kaszuba
Istotnym szczegółem programu jest fakt, że kandydatów na wolontariuszy poszukuje się głównie w samej grupie docelowej - wśród osób 55+, które same doświadczyły pozytywnych zmian w ich życiu będących wynikiem poznania komputera i internetu, które zaczęły się pasjonować korzyściami wynikającymi z obecności w internecie i same pragną wspierać inne osoby pokonujące pierwsze kroki na drodze do poznania komputera i internetu.  W tym celu m.in. organizowany jest konkurs "The Internet Champion of the Year" (tłum. "Mistrz
fot. Marcin Zaród
Internetu 2012").  Od Pani Susan dowiedzieliśmy się jeszcze m.in. jak prowadzona jest akcja informacyjna wśród grupy docelowej, jakie materiały informacyjne otrzymuje każda starsza osoba, aby łatwiej jej było wykonać pierwsze kroki w cyfrowym świecie.  Nasze stowarzyszenie otrzymało próbkę materiałów Age UK dla seniorów, które z pewnością będą przydatne w dalszej realizacji naszej misji.  Osobiście z dużym zaciekawieniem wysłuchałem prezentacji Pani Kirsty - przedstawiła ona m.in. akcje zachęcające seniorów do poznawania cyfrowych technologii prowadzone przez "Age UK".
fot. Jakub Kaszuba
Od 2008 roku co roku prowadzona jest trwająca cały tydzień akcja pod hasłem "Get a taste of technology - Itea and Biscuits Week" (tłum. "Poczuj smak technologii - tydzień z cyfrową herbatką i ciasteczkami") - w tym roku prowadzona była w dniach 17-23 września.  Dzięki tej akcji do internetu "weszło" 35.000 starszych Brytyjczyków - 98% z nich oceniło bardzo wysoko swoje doświadczenia w trakcie tego wydarzenia, a aż 92% z nich wyraziło chęć dalszego udziału w szkoleniach z zakresu cyfrowych technologii.  Uczestnicy pragnęli poznawać również inne cyfrowe technologie: smartfony, czytniki książek elektronicznych, konsole multimedialne.
fot. Jakub Kaszuba
Kolejnym interesującym wydarzeniem była akcja pod hasłem "Discover the social side of the internet - MyFriends Online Week" (tłum. "Odkryj społeczną stronę internetu - Tydzień z moimi znajomymi w sieci"), która w tym roku miała miejsce w dniach 19-25 marca.  Spotkania te miały na celu przeciwdziałać samotności i izolacji osób w starszym wieku poprzez zachęcenie seniorów do korzystania z pro-społecznych usług w internecie, takich jak: poczta elektroniczna, komunikator internetowy, czy facebook.  W akcji angażuje się średnio 3500 starszych osób każdego roku.  W wyniku akcji 63% uczestników domaga się częstszych kontaktów z przyjaciółmi i rodziną, a aż 97% uczestników chce dalej uczyć się korzystania z internetu w celu ubogacenia swojej codzienności.  Bardzo utkwiły mi też słowa Pani Kirsty, w których przestrzegała przed zaspokajaniem ogólnych potrzeb całej społeczności seniorów, bo część z nich może poczuć się niezaspokojona - z dotychczasowych doświadczeń wynika, że całkiem odmienne oczekiwania mają ludzie w różnych grupach wiekowych, stąd inne zajęcia należy proponować osobom z różnych grup wiekowych, np. 65-latków, 75-latków, czy 85-latków.  Przede wszystkim należy ich cierpliwie słuchać i starać się rozpoznać ich aktualne pragnienia w tym zakresie. 
fot. Marcin Zaród
Podczas wizyty w świetlicy mieliśmy okazję zobaczyć na żywo, jak wolontariuszka (na zdjęciu to ta starsza Pani w żółtawo-zielonkawej koszulce), prowadziła indywidualne zajęcia z podopiecznym. Oprócz szkolenia taki wolontariusz pomaga każdej zainteresowanej osobie w wykonywaniu czynności wymagających skorzystania z komputera czy internetu (napisanie CV, przygotowywanie pism urzędowych, poszukiwanie pracy, drukowanie, itp.).  Być wolontariuszem Age UK to także być do dyspozycji w każdej potrzebie.

fot. Radosław Radomski
Odwiedziny "Google Campus" były kolejną bardzo ciekawą pozycją w programie tego dnia.  Z pewnością niespotykana forma organizacji społeczności młodych ludzi, w tym przypadku w celu efektywnego wykorzystania zasobów i wspólnego rozwiązywania problemów i osiągania celów, jest inspirująca w wielu aspektach życia codziennego, nawet w przypadku naszej działalności.  Ciekawostką jest fakt, że menadżerem, który miał za zadanie zbudować Google Campus w Londynie jest... Kamila Staryga - Polka ze Skierniewic pracująca w Google UK od 2-ch lat.
fot. Radosław Radomski
Bardzo sympatyczna Pani Kamila okazała się być również naszym gospodarzem i przewodnikiem w zastępstwie nieobecnego Eze Vidra - szefa Google Campus.  Na wstępie Pani Kamila chciała się dowiedzieć coś o nas.  Bardzo spodobała jej się nasza idea i samo stowarzyszenie, również ze względu na jej doświadczenia w kontaktach z rodzicami, którzy właśnie też chcieliby skorzystać z oferowanej przez nasz projekt szansy dla seniorów, aby łatwiej kontaktować się z nią samą między innymi.  Następnie Pani Kamila długo opowiadała nam o Google, tymże kampusie i jej doświadczeniach - cały czas z uśmiechem na twarzy.
fot. Jakub Kaszuba
Pierwowzorem systemu organizacyjnego Google Campus był sam Google.  Twórcy grupy Google już na początku tworzenia idei Google zauważyli, że bardzo trudno jest stworzyć cokolwiek w pojedynkę, o wiele łatwiej rozwiązywać problemy i kreować nowe pomysły, jeśli pracuje się w grupie.  Kolejnym ważnym elementem systemu organizacyjnego Google Campus jest zależność członków organizacji - sami twórcy Google "odkryli", że ludzie wykonujący pracę są bardziej efektywni i odczuwają silniejsze przywiązanie i odpowiedzialność, jeśli... za nią płacą.
fot. Marcin Zaród
Fundamentem idei Google Campus są właśnie te 2 podstawowe elementy - pracujący tam ludzie płacą, aby móc współpracować w grupie.  Każdy z członków tej organizacji jest samodzielnym przedsiębiorcą, ale poprzez kontakt z wieloma ludźmi, których cel jest zbieżny, przez wykorzystywanie wspólnych zasobów, potrafi tworzyć niebanalne przedsięwzięcia niskim kosztem i efektywnie rozwiązywać wszelkie problemy, które pojawiają się na jego drodze do celu.  Zakres reguł, którym muszą podporządkować się członkowie organizacji jest bardzo ograniczony, aby nie hamować kreatywności członków organizacji.  Jedną z niewielu reguł jest to, że członek Google Campus nie może korzystać z kampusu bez końca - maksymalnie po około 2-ch latach powinien na tyle rozwinąć własny biznes, aby przenieść własną firmę poza strukturę kampusu - podobnie jak w typowych inkubatorach przedsiębiorczości - jednak w tym przypadku reguła nie jest formalna, ale wymuszona jest przez wzrost stawki za miejsce po 2-ch latach, co w naturalny sposób "motywuje do wyprowadzenia się".
fot. Radosław Radomski
Również sam projekt budynku jest niebanalny.  Panuje tutaj minimalizm - brak tu zbędnych elementów wyposażenia, które mogłyby rozpraszać, ale i zwiększać koszty przedsięwzięcia - nawet na suficie elementy instalacji są nieosłonięte panelami - jest to efekt zamierzony.  Z drugiej strony jednak członek organizacji ma do dyspozycji wszystko, co niezbędne, aby mógł efektywnie pracować: adres, biurko, komputer, telefon, sale konferencyjne, miejsca do spotkania z klientami, a nawet kawiarnię, czy prysznice, jeśli stwierdzi, że aktualnie tego mu najbardziej potrzeba.
fot. Radosław Radomski
Struktura budynku jest poziomowa: w piwnicy jest kawiarnia, na parterze sekretariat i sala konferencyjna, a pozostałe piętra przeznaczone są na pracę w ciszy.  Każdy nowy członek organizacji zaczyna od najniższego poziomu, czyli od piętra, gdzie stawka za miejsce jest najniższa, ale też jest ciaśniej.  W miarę, jak rozwija się i stać go na coraz to wyższe poziomy przechodzi na wyższe piętra, gdzie praca staje się coraz bardziej komfortowa - i tak do 4-go piętra.  5-te piętro zajmuje samo Google i jego zarząd, ale też jest tu dość miejsca dla innych.  To wszystko sprawia, że idea stworzona przez Google jest bardzo intrygująca, ale i bardzo efektywna.
fot. Marcin Zaród
Przy okazji spotkania z Panią Kamilą dowiedzieliśmy się, że nasze stowarzyszenie pracuje nad stworzeniem podobnej struktury, ale w kontekście naszych działań - coś, co można nazwać "fabryką przyszłości", gdzie wspólnie pracują osoby starsze i młodsze, gdzie jedni uczą się od drugich, bardziej doświadczonych.  Stąd zainteresowanie rozwiązaniami w kampusie i wizyta tutaj.
fot. Jakub Kaszuba
W drugiej części wizyty spotkanie miał poprowadzić William Florance - Szef Działu Enterprise Education, który miał nam zaprezentować inicjatywy edukacyjne Google.  W jego zastępstwie prezentacje poprowadził inny pracownik Google (niestety nazwiska nie zapamiętałem), który pokazał kilka nowych ciekawych opcji aplikacji Google.  Najbardziej interesująca była opcja czata w poczcie Gmail z możliwością tłumaczenia w czasie rzeczywistym, o której chyba mało kto wie - dzięki niej można prowadzić czat z osobami w różnych językach, przy czym my posługujemy się tylko naszym ojczystym językiem, a komunikaty wypowiedzi przychodzących i wychodzących tłumaczone są w czasie rzeczywistym z i na język naszego rozmówcy (który ustawiamy w opisie rozmówcy).
fot. Dominika Suchocka-Rektor
Kolejną ciekawą możliwość poznaliśmy w aplikacji Google Art Project.  Okazuje się, że zdjęcia wszystkich dzieł sztuki przechowywane są w bardzo dużej rozdzielczości, dzięki czemu można obejrzeć każdy, nawet najmniejszy szczegół dzieła sztuki w postaci cyfrowej bez efektu pikselizacji.  W tym momencie nasunął mi się pomysł na spotkanie dla seniorów w formie zaproszenia do muzeum bez fizycznej obecności w muzeum - jestem pewny, że będą bardzo zachwyceni tymi nowymi możliwościami.
Bardzo interesująca była również prezentacja projektu Google in Education, a w szczególności odpowiednika webinarów - Education on Air.  System ten oferuje nowe możliwości w zakresie przekazywania wiedzy.  Z pewnością i tu pojawią się dla nas nowe inspiracje.  Tak zakończył się program spotkań pierwszego dnia.


fot. Radosław Radomski
 Drugi dzień spotkań zaplanowany był już w Sheffield - ok.270 km na północ od Londynu.  Głównym punktem programu było spotkanie w Sheffield City College z grupą The Online College odpowiedzialną za organizację systemu zdalnego nauczania, w którym oferowane są kursy przede wszystkim dla dorosłych.  Grupa ta przygotowywała również materiały do projektu "DOTs - Making IT personal" - projekt ten, podobnie jak "Age UK" i nasz PCRS, podnosi poziom kompetencji cyfrowych dorosłych obywateli poprzez lokalne działania wolontariuszy.   W Sheffield College rozwijany jest też projekt "Game2Engage", którego zadaniem jest wykorzystanie technologii cyfrowych w celu podnoszenia umiejętności praktycznych słabszej młodzieży, szczególnie tych dotkniętych niepełnosprawnościami, a także integracja z ich rówieśnikami poprzez wspólną zabawę na urządzeniach cyfrowych.

fot. Marcin Zaród
Kierownikiem grupy jest Julie Hooper, która na wstępie przedstawiła nam pozostałych członków grupy, którzy mogli się z nami spotkać: Valerie Petersen, Jamie Caine, Kate McColough, i w skrócie zaprezentowała nam The Sheffield College i The Online College.  W spotkaniu uczestniczył również Nick Jeans z firmy Sero Cosulting Ltd, który ściśle współpracuje z grupą The Online College, a trochę później pojawił się także Adam Ibberson - student uczelni i zarazem wolontariusz DOTs, który przedstawił nam projekt "Game2Engage".
fot. Jakub Kaszuba
Po wprowadzeniu Pani Julie poprosiła nas, abyśmy coś o sobie powiedzieli.  Głos zabrał Artur Krawczyk reprezentujący stowarzyszenie "Miasta w internecie", który w skrócie przedstawił nam cel tej wizyty, a następnie gospodarzom przedstawił stowarzyszenie "Miasta w internecie", jego historię i sam projekt "Polska Cyfrowa Równych Szans".  Dowiedzieliśmy się m.in., że współpraca pomiędzy naszym stowarzyszeniem a szkołą została zainicjowana w minionym roku, kiedy stowarzyszenie zaprosiło przedstawicieli Sheffield College do Gdańska na konferencję organizowaną w ramach Polskiej Prezydencji UE.  Następnie przez kilkanaście minut odpowiadał na pytania gospodarzy.
fot. Jakub Kaszuba
Pani Julie opowiedziała nam o grupie Sheffield College, szczególnie w aspekcie wsparcia osób dorosłych.  Jest to odpowiednik naszych średnich i wyższych szkół zawodowych, jednak w bardzo rozbudowanym wydaniu.  W skład grupy oprócz Sheffield City College i The Online College wchodzą jeszcze: Hillsborough College, Norton College i Peaks College.  Oferta szkoły jest bardzo zróżnicowana: począwszy od kierunków biznesowych, informatycznych, czy inżynierskich, a skończywszy na typowo zawodowych, jak fryzjerstwo, catering, czy pielęgniarstwo.  W szkole również rozwijane są programy wolontariatu - w tym właśnie DOTs, czy Game2Engage.

fot. Jakub Kaszuba
W kolejnej części spotkania Pan Nick przedstawił nam projekt "DOTs - Making IT personal".  Podobnie jak nasz projekt opiera się na działalności wolontariuszy zwanych latarnikami, tak w tym projekcie również działają wolontariusze nazwani w skrócie "DOT" - jest to skrót od "Digital Outreach Trainer" (tłum. "Trener cyfrowego zasięgu").  Mają całkiem zbieżne cele z naszymi - głównym jest niwelowanie w społeczności braku świadomości, jak technologie cyfrowe mogą ludziom pomóc w codziennym życiu.
fot. Jakub Kaszuba
Wolontariusze DOT nie są ekspertami w dziedzinie technologii cyfrowych, ale wiedzą jak znaleźć konieczne informacje w internecie i chcą pomagać innym, którzy proszą ich o pomoc w zakresie technologii cyfrowych.  Pomoc innym sprawia im satysfakcję nawet gdy do końca nie znają się na danym problemie i pomoc wymaga większego zaangażowania.  DOTs mają silne wsparcie - opracowano schemat wsparcia, którego głównym elementem jest strona internetowa projektu poprzez która wolontariusze mogą: korzystać z pomocy osobistego mentora, korzystać z sieci wzajemnej pomocy (w postaci forum), rekomendować i opisywać warte uwagi strony internetowe i aplikacje, znaleźć poradniki i podręczniki obsługi programów, publikować historię swoich działań w formie dziennika, uczestniczyć w szkoleniach, zdobyć uznawane w systemie brytyjskim kwalifikacje w trybie OCN (Open College Network - tłum. "sieć uniwersytetów otwartych"), które uznawane są w CV i aplikacjach o pracę.  Każdy może zostać wolontariuszem projektu poprzez zgłoszenie na stronie.  Do dnia dzisiejszego w regionie Sheffield działa ok.500 wolontariuszy.
fot. Jakub Kaszuba
Obecnie projekt DOTs-MITP nie jest już finansowany.  Teoretycznie został zakończony.  Jednak rozwiązania zastosowane w projekcie okazały się na tyle skuteczne, że są wdrażane w następujących instytucjach: NHS Mental Health Trust (tłum. "Fundusz Zdrowia Psychicznego Narodowego System Opieki Zdrowotnej w Wielkiej Brytanii"), NIACE Community Learning Trust (tłum. "Fundusz Kształcenia Społeczności Narodowego Instytutu Kształcenia Dorosłych w Wielkiej Brytanii") oraz The Sheffield College.  Sam system DOTs-MITP jest też nadal rozwijany - uzupełniono system o projekty Game2Engage (tłum. "Od gry do zaangażowania") i Inter-generational (tłum. "Międzypokoleniowość") oraz rozbudowano zasoby "Fast Forward" (tłum."Cała naprzód" - są to gotowe materiały interaktywne do samodzielnej nauki lub pod okiem mentora).

fot. Piotr Tarnowski
Pani Valerie zaprezentowała nam materiały edukacyjne "Fast Forward" zaprojektowane i tworzone specjalnie dla potrzeb projektu MITP.  Z założenia materiały mają być przeznaczone do nauki samodzielnej, dlatego muszą być w miarę proste, ale jednocześnie mają być interesujące dla szerokiego kręgu odbiorców - muszą oddziaływać na zmysły i wymuszać na uczniu reakcję, dzięki czemu uczeń może skuteczniej zaangażować się w naukę.  Dowiedzieliśmy się, że aż 25% młodych Brytyjczyków kończy szkołę nie umiejąc praktycznie pisać w języku angielski - jest to bardzo poważny problem wynikający z zaniedbań poprzednich kilkunastu lat w systemie edukacji.  Dodatkowo zauważono silne powiązanie wykluczenia cyfrowego z niskim poziomem wykształcenia.  Stąd już na samym początku projektu twórcy założyli, że jednym z celów projektu ma być doskonalenie umiejętności językowych w mowie i piśmie.  
fot. Piotr Tarnowski
Poprzez poznawanie atrakcyjnych treści dotyczących życia codziennego, angażując się w wypełnianie materiałów przy pomocy komputera, uczeń poznaje obsługę komputera i internetu a jednocześnie podnosi umiejętności językowe.  Treści stosowane w materiałach dotyczą przede wszystkim regionu South Yorkshire ponieważ sam projekt przygotowany jest dla tego regionu, niemniej jednak mogą być zaadaptowane w innych zastosowaniach.  Materiały edukacyjne "Fast Forward" są również dostępne na stronie projektu DOTs-MITP, dzięki czemu mogą być wykorzystywane nawet przez inne organizacje, czy osoby spoza Wielkiej Brytanii, którym się spodobają.


W ostatniej części spotkania w Sheffield College student kierunku Mediów Internetowych Adam Ibberson z pomocą Pana Jamie Caine zaprezentował bardzo ciekawy projekt "Game2Engage".  Projekt utworzyła grupa 15-tu studentów kierunku mediów internetowych, będących jednocześnie DOTsami, ale posiadającymi bardzo dobre umiejętności w zakresie wykorzystywania technologii cyfrowych - chcieli podzielić się ze swoimi rówieśnikami możliwościami jakie otwierają nowe technologie.  Pragnęli skupić się na podnoszeniu umiejętności studentów, aby coraz chętniej korzystali z nowych technologii.  Projekt miał wspierać słabszych uczniów w kształceniu umiejętnościach praktycznych poprzez rozwijanie ich społecznych, fizycznych i mentalnych umiejętności z wykorzystaniem technologii cyfrowych w rodzaju gier komputerowych, internetu, czy innych mediów cyfrowych.
Przed wdrożeniem projektu wolontariusze najpierw musieli poradzić sobie z pewnymi obawami i lękami - aby stawić czoła wyzwaniom w wolnym czasie ćwiczyli własne umiejętności, szczególnie interpersonalne.  Następnie uruchomili już praktyczne zajęcia z ich rówieśnikami - studentami, u których występowały problemy w uczeniu się.  Przyczyny trudności w uczeniu były wielorakie: motoryczny, komunikacyjne, czy fizyczne niepełnosprawności (np. niewidomi).  Aby dostosować techniki do odpowiednich osób, stworzyli bazę profili uczniów z problemami oraz bazę technologii cyfrowych, które mogłyby im pomóc.  Projekt sprawdził się i jego członkowie chcą rozwijać go w następnych latach, chcą dotrzeć do większej liczby uczniów, chcą aby wolontariuszem projektu został każdy student kierunku mediów internetowych, chcą też poszerzyć bazę narzędzi. Nakręcili i zmontowali fantastyczny film z realizowanych zajęć, który można obejrzeć w serwisie YouTube.
fot. Jakub Kaszuba
Dowiedzieliśmy się, że metody i narzędzia zastosowane w projekcie przez studentów tak spodobały się całemu personelowi szkoły, że zwrócili się do studentów uczestniczących w projekcie o szkolenie całego personelu szkoły w zakresie stosowania nowych technologii, mediów i gadżetów cyfrowych w zajęciach, aby skuteczniej mogli kształcić, szczególnie studentów z problemami w nauce. Aktualnie studenci i personel szkoły starają się o rozpropagowanie projektu i pozyskanie środków na dalszą realizację.

Z pewnością ten projekt to wielki sukces!  Osobiście z tym większym zainteresowaniem słuchałem i oglądałem prezentację tego studenta, że jakiś czas temu natknąłem się na ciekawe materiały mówiące o odkryciu przed kilkunastu laty efektu neuroplastyczności mózgu.  Okazało się bowiem, że wszelkie zmiany w mózgu będące wynikiem urazów, czy ciężkich przeżyć, nie są nieodwracalne.  Poprzez odpowiednie ćwiczenia stymulujące uszkodzone obszary mózgu można odbudować i przywrócić do poprawnego funkcjonowania wyłączone obszary, dzięki czemu chore osoby mogą wrócić do normalnego życia.   W tej materii polecam do obejrzenia film dokumentalny "Uzdrowić umysł".

fot. Radosław Radomski
Ale to jeszcze nie koniec.  Ostatnim punktem pobytu w Sheffield i Wielkiej Brytanii była wizyta w centrum pracy dzielonej "Access Space", gdzie gościł nas James Walbank.  Przesympatyczny Pan James wygłosił nam wspaniały wykład na temat samego centrum oraz postrzegania człowieka i jego możliwości - to było niesamowite, ale o tym za chwilę. "Access Space" jest wszechstronnym i najdłużej działającym w Wielkiej Brytanii tzw. "otwartym laboratorium sztuki cyfrowej".
Centrum oferuje swoje usługi bezpłatnie.  Jest to coś w stylu świetlicy osiedlowej, jednak z wyraźnie nakreślonym celem działania.  Jest to miejsce, gdzie mogą się spotykać podobnie myślący ludzie interesujący się sztuką, w tym plastyką, muzyką i fotografiką, projektowaniem, komputerami i internetem, ponownym wykorzystaniem "odpadów", itp.  Wspólnie rozwijają swoje pasje i umiejętności - dzielą się pomysłami, wspólnie tworzą, podejmują inicjatywy, wdrażają projekty techniczne.
Pobudzają aktywność ludzi poprzez wolontariat, warsztaty, wystawy, wydarzenia kulturalne, itp.  Działają możliwie najniższym kosztem - starają się wykorzystywać stare podarowane nieodpłatnie komputery, akcesoria i części elektroniczne, używają darmowego tzw. wolnego oprogramowania, ograniczają ilość wydruków i zużycie papieru.
fot. Radosław Radomski
Pan James wygłosił nam niesamowity wykład (wykład nagrałem i mimo, że jest miernej jakości to warto go wysłuchać - będzie dostępny na YT, jak tylko przetłumaczę), w którym dowiedzieliśmy się m.in, że "Access Space" (tłum."przestrzeń dostępu") wyrosło właśnie w Sheffield na fundamencie trudnej sytuacji ekonomicznej jaka dotknęła ten uprzemysłowiony region na początku XXI wieku, która spowodowała drastyczne rozwarstwienie społeczeństwa na biednych i bogatych, na tych z ogromnymi możliwościami i tych z podciętymi skrzydłami.  Ta sytuacja stała się jednocześnie przyczyną sukcesu tego laboratorium - miejsce to otwiera umysły i ich kreatywność.  Nowoczesne technologie poprzez dominację niesamowitych ilości informacji zabijają twórczą inwencję człowieka. Dlatego to miejsce uwolnione jest od zabijających tę inwencje współczesnych "gadżetów". Paradoksalnie wytwory tej samej destrukcyjnej technologii (elektronika użytkowa, komputery, akcesoria elektroniczne, itp.), ale te stare już wydawałoby się "bezużyteczne" poddane analizie i przetworzone, przywracane są do "życia" na nowo, niekoniecznie w tej samej pierwotnej formie i funkcji, dla której zostały stworzone - służą rozwijaniu ludzkiej kreatywności, wymuszają na człowieku działanie.  W całej filozofii budującej sukces "Access Space" fundamentem jest człowiek.  Czas i wiedza każdego człowieka, który się tu znajdzie, poprzez jego wytwory nabiera nowej znacznie większej wartości.  Jednak, sam człowiek nie jest w stanie osiągnąć sukcesu w dzisiejszych czasach - do tego konieczne jest działanie równolegle w 3-ch kierunkach: celu (opartym na technice, technologii, itp.), człowieka (ale nie samego, tylko w zespole, w aspekcie społecznym), pomysłu (aspekt twórczy).  
fot. Jakub Kaszuba
Ciekawym eksperymentem w tej dziedzinie są warsztaty "20x20", w których jedyną regułą jest stworzenie pracy w jakiejkolwiek technice, przy wykorzystaniu jakiejkolwiek technologii, przy wykorzystaniu jakichkolwiek materiałów (w tych kwestiach brak ograniczeń), ale mieszczącej się w kwadracie o wymiarze 20x20 cali - to jedyne ograniczenie.  Prostota jest siłą tego eksperymentu.  Efekty tych warsztatów można oglądać na ścianach, są imponujące - mimo, że tworzone przez "najzwyklejszych" ludzi, niemożliwością jest stwierdzić jednoznacznie, że nie były wytworem doświadczonych w sztuce artystów.  Odizolowanie ludzi od rozleniwiających ich technologii zapala w nich iskrę twórczego działania.  
fot. Marcin Zaród
Wytwory ludzkiej inwencji, które tu powstają potrafią wzbudzić zachwyt.  Miejsce jest systematycznie rozwijane, otwiera przed ludźmi nowe możliwości, również w sferze biznesowej, mimo że oferuje swoje usługi za darmo.  Narzędzia, czasami bardzo kosztowne, w które miejsce to jest systematycznie doposażane w ramach przedsięwzięcia o nazwie "Refab Lab", pozwalają eksperymentować, tworzyć, a czasem nawet budować indywidualny sukces, jak w przypadku pewnego gościa o imieniu Paul.  Pan ten 14 tygodni temu wpadł na pomysł obudowy do urządzenia opartego na technologii Raspberry Pi (jest to kompletny komputer funkcjonujący na wolnym oprogramowaniu GNU/Linux na płytce o wymiarach ok.10cm, kosztujący zaledwie 25 funtów).  Przy pomocy "Refab Lab" i ich narzędzi, na które nie byłoby go nigdy stać, stworzył prototyp.  Następnie zaczął oferować to w internecie - obudowę tę nazwał "Pibow" i obecnie ma już swoją samodzielną fabrykę, która już w 10-tym tygodniu od pomysłu miała na koncie 7000 sprzedanych obudów na całym świecie.  W sieci znalazłem artykuł opisujący bardziej szczegółowo ten fantastyczny przykład przedsięwzięcia, który można zakwalifikować do kategorii "od zera do milionera" - http://www.raspberrypi.org/archives/2098.  Jest to najlepszy dowód na to, że filozofia "Access Space" sprawdza się!

Były to bardzo intensywne i wyczerpujące 2 dni spotkań i nauki.  Ale warto było poświęcić swój czas i środki, aby móc tam się znaleźć i zapoznać z ciekawymi i skutecznymi rozwiązaniami.  Jestem przekonany, że w efekcie tej wizyty nie tylko ja, czy inni latarnicy, zastosujemy pewne nowe rozwiązania w swoich działaniach, ale i stowarzyszenie wykreuje nowe ciekawe propozycje dla nas i seniorów w niedalekiej przyszłości.  Oby jak najwięcej tego typu inspiracji.
Osobiście z całego serca dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że mogłem się tam znaleźć - szczególnie zaś moim "seniorom", którzy chętnie uczestniczą na proponowanych przeze mnie zajęciach - przede wszystkim to właśnie dzięki Waszej aktywności nasze działania zostały zauważone i wybrano m.in. mnie do reprezentowania projektu PCRS w Wielkiej Brytanii.